*Aleks*
Siedziałem w tej cholernej
kuchni i wpatrywałem się w drzwi przez które wyszła dziewczyna. To co czułem
było nie do opisania. Zawiodłem Jagodę, okłamałem ją a ona mi ufała. „Muszę ją odzyskać!”. Krzyczał głos w
mojej głowie. Bolało mnie to że już nie rozmawia ze mną, nie uśmiechała się do
mnie w ten słodki sposób. Wstałem i ruszyłem do mojego tymczasowego pokoju.
Miałem dzisiaj wyjść w teren. Wszedłem do pomieszczenia i otworzyłem moją
garderobę. Wszystkie znajdujące się tam ubrania były ciemnego koloru. Wybrałem
czarne spodnie i koszule w tym samym kolorze. Potargałem swoje czarne włosy i
ubrałem glany. Następnie przejrzałem się w lustrze i ruszyłem na łowy.
*Jagoda*
Wpadłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami.
- Co on sobie myśli?! Że ja jemu
tak po prostu przebaczę? O nie! Musi się postarać chłopak! – Mówiłam sama do
siebie.
Podeszłam do ogromnej szafy i otworzyłam ją. Moim oczom ukazały się
ubrania w ciemnych kolorach z ćwiekami i łańcuchami. Mimo że znajdowałam się w
takiej kiepskiej sytuacji to zawartość szafy zwaliła mnie z nóg. Wyciągnęłam
czarną koszulkę z nadrukiem „I hate you”
i czarne spodenki z przyjemnego materiału. Następnie otworzyłam pierwszą z
trzech szuflad, znajdowała się w niej bielizna, cała wykoronkowana i również w
ciemnych kolorach. W drugiej szufladzie były dodatki, bransoletki, naszyjniki i
kolczyki. W trzeciej szufladzie odkryłam pełno kosmetyków. Zabrałam z pierwszej
szareczki czarny zestaw. Koło małej toaletki znajdowała się szafka, z której
wyciągnęłam ręcznik i przybory do mycia zębów i ciała i ruszyłam do łazienki.
Wyszłam z pokoju i weszłam do toalety dla dziewczyn. Było tam dziesięć kabin
prysznicowych lecz żadna nie była zajęta. Nie zdziwiłam się jednak bo było
jeszcze wcześnie. Weszłam do ostatniej kabiny i zamknęłam się na klucz. W
środku było przestronnie, mały przedsionek i prysznic. Powiesiłam swoje rzeczy
na wieszaku i poukładałam różne płyny w koszyczku. Po długim i przyjemnym prysznicu
wytarłam się ręcznikiem i ubrałam ciuchy do spania. Wyszłam z kabiny i
podeszłam do umywalki, umyłam zęby a następnie wyszłam z łazienki i wpadłam na
kogoś, wszystko wyleciało mi z rąk.
- Przepraszam. – Usłyszała
znajomy głos.
- Nie no spoko, Edgar?
- O Jagoda. Jak tam? – Zapytał
pomagając mi zbierać rzeczy z podłogi.
- No bywało lepiej. –
Uśmiechnęłam się smutno.
- Fajna koszulka. – Uśmiechnął
się. Jego wzrok trochę za długo spoczywał na moim biuście.
- Ekhm… dzięki, ja już pójdę. –
już kładłam rękę na klamce mojego pokoju gdy chłopak przemówił.
- Mogę wejść? Pogadamy i w
ogóle. – Zapytał niepewnie.
- Tak, jasne. – Odparłam trochę
niechętnie. Weszliśmy do pomieszczenia i usiedliśmy na łóżku.
- Kto jest twoim trenerem? – Zapytał
zaciekawiony.
- Aleks.
- Serio?
- Mhmm… a co?
- No wiesz, wszystkie laski stąd
chcą mieć go za trenera. – Skrzywił się.
-Czemu? – Zapytałam, ale znałam
odpowiedź.
- No bo wiesz, on jest niby taki
przystojny i utalentowany… no i bardzo szybko skończył naukę i jak widzisz już
jest trenerem.
- To ile trzeba się szkolić? I
ile on ma lat?
- Szkolenie trwa około roku, u
niego trwało chyba 8 miesięcy. – na jego twarzy pojawił się grymas, widać było
że go nie lubi.
- No ale ile on ma lat? –
Zapytałam jeszcze raz z irytacją.
- 19.
- Co?! – wydarłam się.
- No właśnie! I już jest
trenerem! Przeważnie są to ludzie około trzydziestki! I niby co on ma czego
inni nie mają?! – Edgar zaczął się bulwersować.
- Znowu mnie okłamał – szepnęłam
do siebie. – Edgar proszę idź już.
- Co się stało?
- Nic, jestem zmęczona. –
Odprowadziłam chłopaka do drzwi i zamknęłam je na klucz.
Padłam na łóżko i schowałam twarz w poduszkach. „ Znowu to zrobił! Ciekawe co było prawdą w naszych relacjach?” te
myśli tłukły się po mojej głowie dopóki nie znużył mnie sen.
<trzy tygodnie później>
Wychodziłam z treningu. Na
każdym z nich ćwiczyłam samokontrolę, przemieszczanie różnych przedmiotów,
materializowanie i znikanie ich oraz zamieniałam jedną rzecz w drugą.
Podreptałam do mojego pokoju ani słowem nie odzywając się do Aleksa. Dalej się
z nim nie pogodziłam. Padłam na łóżko rozmyślając o następnym dniu. A
mianowicie miały być wtedy moje siedemnaste urodziny. Bałam się ich, nie
wiedziałam czego się spodziewać. Przez kilka dni prawie nic nie jadłam ze
zdenerwowania, Edgar przychodził do mnie z posiłkami i wmuszał je we mnie.
Zaprzyjaźniłam się z chłopakiem ale nie ufałam jemu do końca. Usłyszałam jak
ktoś wchodzi do pomieszczenia, przekonana że to mój kolega powiedziałam.
- I tak nic nie przełknę Edgar.
- Przełkniesz i to nie Edgar. –
Usiadłam na łóżku jak oparzona.
- Co ty tu robisz? – Zapytałam zdezorientowana
Aleksa.
- Też się cieszę że cię widzę. Przyniosłem
kolację i dzisiaj razem spędzimy noc. – Powiedział.
- Ha! Chyba nie…
- Oj źle mnie zrozumiałaś… jutro
masz urodziny i ja będę nad tobą czuwał.
- Nie dzięki.
- Nie masz nic do gadania a
teraz wcinaj. – Podał mi talerz z kanapkami.
- Nic w siebie nie wcisnę. –
Zaprotestowałam.
- Wierzę w ciebie – uśmiechnął
się łobuzersko, tak jak lubiłam. Zostały wmuszone we mnie dwie kanapki.
Następnie położyłam się do łóżka i czekałam.
Przez cały ten czas nie zamieniłam słowa z chłopakiem. Ale napawałam się
jego bliskością. Wiedziałam że niedługo poinformuje jego że już dawno jemu
wybaczyłam. Popatrzyłam na zegarek. Była już 23:45, zaraz miało się zacząć.
Aleks widząc moje zdenerwowanie powiedział.
- Spokojnie, wszystko będzie
dobrze, jestem tu i dasz rade. – Uśmiechnął się krzepiąco.
Nie wiadomo kiedy wybiła północ. Czekałam na ból czy coś takiego lecz nic
się nie działo. Popatrzyłam niepewnie na mojego towarzysza. Już miałam coś
powiedzieć lecz coś poczułam. Była to fala ciepła przepływająca przez moje
ciało, czułam ją wszędzie i mimowolnie się uśmiechnęłam. Poczułam się silna,
niezwyciężona. Po chwili uczucie to zniknęło i wszystko wróciło do normy.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- Co czułaś?
- Ciepło i szczęście, tak to
miało wyglądać? Czy ja przypadkiem nie miałam rozwalić pokoju czy coś? – Aleks
zaśmiał się.
- Czasami i tak się zdarza. Ale
widać że dobrze radzisz sobie z samokontrolą.
- Czy to znaczy że możesz już
iść? – Mimo że to powiedziałam to nie miałam ochoty żeby odchodził.
- Wiem że mi jeszcze nie
wybaczyłaś i nie chcesz mnie widzieć ale musze zostać aż do rana.
- Dobrze, ale ja idę spać,
dobranoc. – Przykryłam się kołdrą i zasnęłam.
Obudził mnie budzik o 8
godzinie. Wstałam więc niechętnie i zaczęłam się szykować na śniadanie.
Popatrzałam na toaletkę, leżał na niej małe pudełeczko i liścik.
Wszystkiego najlepszego!
Mam nadzieje że ten mały
prezencik
przyniesie ci dużo radości!
Aleks.
Otworzyłam szybko prezent od
chłopaka. Moim oczom ukazał się czarny wisiorek z czarnym medalikiem zdobionym
czerwonymi różami. Wzięłam go ro ręki a on się otworzył. W środku znajdowało
się zdjęcie, była na nim cała moja rodzina. Tata, mama, Majka i ja. Łza
zakręciła mi się w oku a następnie spłynęła po policzku. Szybko włożyłam go na
szyję, ubrałam się i ruszyłam na śniadanie. Gdy wchodziłam do „stołówki”
zobaczyłam Edgara siedzącego przy naszym stole. Podeszłam do niego i
przywitałam się.
- Sto lat Jadzia! – Wykrzyknął i
pocałował mnie w policzek a następnie wręczył bombonierkę.
- Dziękuję. – odparłam.
Resztę dnia spędziłam jak zawsze, czyli trening z przerwami na jedzenie.
Następnego dnia miały mi dojść zajęcia fizyczne, czyli miałam się tam uczyć jak
skopać parę tyłków.
Po treningu weszłam do mojego pokoju i zastałam w nim Edgara.
- Ubierz się jakoś fajnie! –
Powiedział tylko i wyszedł.
Pomyślałam że mu odbiło ale zrobiłam to co kazał i ubrałam się w czarną,
obcisła sukienkę z długimi rękawami i założyłam do tego glany. Umalowałam się i
poszłam do pokoju Edgara. Gdy weszłam do pomieszczenia chłopak był już gotowy
do wyjścia. Miał na sobie granatowe spodnie i czarną koszulę.
- Mam dla ciebie niespodziankę!
Idziemy do klubu!
- Co? – Zapytałam się.
- No! A teraz bądź cicho bo nas przyłapią.
Wyszliśmy na korytarz i zakradliśmy się na tyły ośrodka. Chłopak
sprawdził czy nikogo nie ma i wyprowadził mnie przez tylnie wyjście. Po 20
minutach staliśmy już pod klubem. Weszliśmy do środka i zamówiliśmy coś do
picia. Nagle Edgar złapał mnie za rękę i poprowadził na parkiet.
Przetańczyliśmy kilka piosenek i tańczylibyśmy dalej gdyby nie wezwały mnie
sprawy łazienkowe. Oddaliłam się więc od chłopaka i ruszyłam w stronę toalety.
Po załatwieniu potrzeby oprawiłam makijaż i wyszłam z łazienki. Ruszyłam słabo
oświetlonym korytarzem i już wchodziłam
do sali gdy nagle poczułam mocne uderzenie w głowę. Przewróciłam się, przed
oczami miałam mroczki i szumiało mi w uszach. Ktoś złapał mnie w tali i
wytargał na tyły klubu. Czułam straszny smród bijący od śmietników i zimne powietrze.
- No to teraz zabawimy się
szmato. – Napastnik wysyczał mi do ucha a potem przygryzł je lekko. Zaczęłam
krzyczeć i wyrywać się lecz nic to nie dało. – Zamknij się suko bo inaczej
pożałujesz.
Mężczyzna zaczął mnie całować i rozpinać sobie pasek. Ciągle błądził
rękami po moim ciele, było mi niedobrze, w tamtym momencie miałam ochotę zginąć!
Czułam się brudna. Gdy ten brutal uporał się ze sprzączką od paska opuścił
spodnie i zabrał się za ściąganie moich majtek. Płakałam i krzyczałam ale nikt
mnie nie słyszał. Mój oprawca powoli pozbył się materiału a następnie uderzył mnie
w twarz.
- Cicho bądź bo mnie zdenerwujesz
a nie chcesz tego. Prawda laleczko? – Zaśmiał się drwiąco.
Gorące łzy spływały po mojej twarzy. Mężczyzna już zabierał się do roboty
gdy nagle jego ręce zniknęły. Upadłam na ziemie i patrzyłam jak ktoś bije
niedoszłego gwałciciela. Gdy chłopak zorientował się że na niego patrzę
podbiegł do mnie i mocno przytulił a ja rozszlochałam się na dobre. Kołysał
mnie w swoich ramionach i powtarzał że to nie moja wina i że wszystko będzie
dobrze. Gdy się uspokoiłam zapytałam się.
- Jak mnie znalazłeś?
- Wpadłem do ciebie żeby
porozmawiać, miałem nadzieje że mi już wybaczyłaś ale ciebie nie było.
Przeszukałem wszystkie miejsca w które chodzisz. Potem wpadłem na kolegę Edgara
i wszystko mi wyśpiewał. Martwiłem się o ciebie. A gdzie jest ten bezmyślny
debil? – Zapytał ze złością.
- Przy barze i nie nazywaj go
tak!
- Ty już go nie broń! A teraz
chodź, idziemy do domu.
Chciałam wstać ale nie mogłam więc Aleks wziął mnie na ręce. Następnie
wsadził do samochodu i odjechał.
- A co z Edgarem? – Zapytałam
zaniepokojona.
- Zaraz ktoś po niego
przyjedzie. – Odparł.
Pod ośrodkiem chłopak pomógł mi wyjść z auta i znowu wziął na ręce, a
następnie zaniósł do pokoju. Położył mnie na łóżku i już miał ode mnie odejść
ale ja złapałam go za rękę.
- Zostań! Proszę, ja nie chce teraz
być sama. – Wyszeptałam.
Nie ospowiedział tylko położył się koło mnie i mocno przytulił, a potem zasęłam