*Aleks*
Leżałem w łóżku z Jagodą.
Okryłem ją kołdrą a ona mamrotała coś przez sen. Wyglądała uroczo. Mimo iż
byłem wściekły na nią i tego całego Edgara to cieszyłem się że jest cała i
zdrowa. Po jakimś czasie wstałem powoli z łóżka i wyszedłem jak najciszej z
pokoju. Następnie skierowałem się w stronę gabinetu ojca. Gdy znalazłem się w
środku wszyscy już na mnie czekali, ten chłopak również.
- Aleksandrze, w samą porę. Tak
więc Edgarze, czy wiesz na jakie niebezpieczeństwo naraziłeś siebie?! Już nie
wspomnę o tej dziewczynie! Czy zdajesz sobie sprawę kim ona jest! Gdyby coś jej
się stało poniósłbyś ogromne konsekwencję! Za to wykroczenie zostaniesz
ukarany, nie wyrzucimy cię bo jesteś jednym z nas, lecz teraz nie masz prawa
opuszczania swojego pokoju między treningami i posiłkami. Zrozumiano! – Warknął
na niego. – A teraz zejdź mi z oczu. I nie próbuj złamać tego nakazu. Będziemy
cię pilnować. – Gdy Edgar wyszedł ojciec zwrócił się ponownie do mnie. – Co z
nią?
- Teraz śpi, ma kilka siniaków i
zadrapań. – Odparłem z goryczą.
- Co się tam wydarzyło?
- Gdy dotarłem do baru chłopak
siedział sam przy barze, pomyślałem więc że Jagoda poszła do łazienki, tam
jednak tez jej nie było. Już miałem wracać i jeszcze raz przeszukać sale główną
gdy usłyszałem krzyk i pobiegłem tam. Jakiś mężczyzna dobierał się do niej,
gdybym się spóźnił… - przerwałem, nie mogłem dłużej o tym rozmawiać.
- Ale zdążyłeś synu. Wiem że ona
wiele dla ciebie znaczy. Wracaj do niej i upewnij się czy wszystko z nią w
porządku.
Tak też zrobiłem. Wszedłem po cichu do jej sypialni i zamknęłem drzwi na
klucz.
Dziewczyna spała spokojnie. Wyjęłem z jej szafy za duży czarny
podkoszulek i usiadłem koło niej. Odkryłem ją i powoli zdjęłem z niej sukienkę.
Speszyłem się ponieważ nie miała na sobie majtek. „Skurwysyn!” pomyślałem i
szybko włożyłem jej jakąś bieliznę. Gdy miałem zakładać jej koszulkę moja uwagę
przykuły bladoróżowe kreski na brzuchu. Przejechałem po nich palcem. Na
biodrach i górnej części ud również je miała. Niektóre blizny były już stare,
ale znalazłem kilka świeżych ran, które powstały kilka dni temu. Zszokowany
założyłem jej tą cholerna koszulkę i sprawdziłem ręce. Tam jednak nic nie
znalazłem. Cięła się ona w miejscach, które mogła zasłonić. Ale dlaczego to
robiła? Tego nie wiedziałem, ale miałem zamiar się dowiedzieć. Ściągnęłem buty
i kurtkę a następnie wgramoliłem się na łóżko i przytuliłem Jagodę. Następnie
przykryłem nas kołdrą i usnąłem.
*Jagoda*
Szłam pusta drogą, nogi bolały
mnie niemiłosiernie i strasznie męczyło mnie pragnienie. Betonowa droga zaczęła
przeradzać się w piaszczysta dróżkę. Słońce wisiało wysoko na niebie i
ogrzewało moje ciało. Przystanęłam i ściągnęłam moją skórzana kurtkę i rzuciłam
na ziemie. Jednak upał dalej mi doskwierał. Otarłam ręką spocone czoło i
ruszyłam w dalszą drogę. Już nie byłam w mieście ale na pustyni. Temperatura
wciąż rosła i rosła. Przede mną pojawił się jakiś bar. Nie myśląc długo weszłam
do środka. Jednak tam również nikogo nie było, weszłam więc za ladę i nalałam
sobie wody do szklanki, którą szybko opróżniłam. Gdy ugasiłam już swoje
pragnienie weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimna wodą. Chciałam wyjść
tylnym wyjściem i ruszyć w dalszą drogę. Gdy otworzyłam drzwi uderzył mnie
straszny smród dochodzący ze śmietnika. Zmarszczyłam nos i gdy już miałam
odejść usłyszałam śmiech.
- Już idziesz? A kto zapłaci za
wodę? – Za mną stał wysoki mężczyzna. Miał na sobie okulary, długie spodnie i
białą koszulkę.
- Ja…ja nie mam pieniędzy.
- Oj mała, to niedobrze. Ale i
tak mi zapłacisz.
Podszedł do mnie i złapał za łokcie. Nie mogłam się ruszyć, nogi wrosły
mi w ziemie. Facet zaczął mnie rozbierać a mój krzyk rozległ się po całej
pustyni.
Usiadłam na łóżku, mój krzyk
wypełniał pomieszczenie. Byłam zlana potem a z oczy płynęły mi łzy. Nagle ktoś
mnie dotknął w ramie a ja podskoczyłam i zaczęłam jeszcze głośniej krzyczeć.
- Ciii – Usłyszałam i zobaczyłam
jak Aleks podnosi ręce do góry. Głos uwiązł mi w gardle a po policzkach spływał
mi jeszcze większy strumień łez. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno
przytulił. Wtuliłam się w niego i zaczęłam szlochać. Nie wiem ile trwaliśmy w
tym uścisku. Sekundy? Minuty? Godziny? Wiem tylko że w jego ramionach czułam
się bezpieczna. Gdy uspokoiłam się całkowicie zaczęłam trzeźwiej myśleć.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to, to że miałam na sobie koszulkę a nie
sukienkę.
- Kiedy się przebrałam? – Zapytałam
zachrypniętym głosem. Aleks się speszył.
- Ja cię przebrałem. – Na jego
policzkach wykwitł delikatny rumieniec.
- Ja…ja… - nie mogłam skleić żadnego
słowa. Czułam się zawstydzona.
- Nie gniewaj się.
- Nie gniewam się, po prostu zaskoczyłeś
mnie…. A tak w ogóle to dziękuję za wczoraj, gdyby nie ty to nie wiem co by się
ze mną stało. – Przy ostatnich słowach głos mi się załamał a do oczu napłynęły kolejne
nieproszone łzy.
- Jagoda, już po wszystkim. –
Powiedział i znowu mnie przytulił. – Co jednak nie zmienia faktu że jestem na
ciebie wściekły. – Ton jego głosy się zmienił, było w nim słychać jego
frustracje i gniew. – Nie tak bardzo ja na tego dupka ale jednak. Jak mogłaś
postąpić tak głupio?! – Odsunęłam się od niego. – Po pierwsze cienie mogły cię
dopaść! Nie wiem co bym zrobił gdyby coś się tobie stało! – Opanował się trochę
i popatrzył na mnie z czułością.
- Przepraszam. – Powiedziałam tylko
cicho.
- Nie przepraszaj. Ale obiecaj
mi że więcej nie postąpisz tak lekkomyślnie.
- Ale..
- Obiecaj! – Naciskał.
- Okej, obiecuję.
- Dobrze. – znowu mnie
przytulił. – Możemy o czymś porozmawiać?
- Jasne. – Odparłam.
- Wyjaśnisz mi czemu to robisz? –
Zapytał smutno.
- Ale co robię?
- To. – Podciągnął moją koszulkę
do góry i pokazał oszpecone ciało. Szybko z powrotem zasłoniłam się materiałem
i chciałam się od niego odsunąć ale trzymał mnie mocno.
-Ja…to….to nie jest twoja
sprawa. – Odparłam oburzona.
- Jest moją sprawą, bo się o
ciebie martwię i cię k… i jesteś dla mnie ważna! Proszę, zaufaj mi. – Widać było
smutek w oczach.
- Dobrze. Ale…
- Proszę.
- Jak ojciec odszedł to ja się
załamałam. Nie potrafiłam się z nikim dogadać. Ból, który tkwił w moim sercu
był nie do wytrzymania. Okaleczałam się żeby poczuć ulgę. A i tak ten ból
fizyczny był niczym w porównaniu z psychicznym. Obelgi w szkole również nie
poprawiały mojego stanu i ja…ja nie mogłam sobie z tym poradzić, nie byłam w
stanie. No i wtedy pojawiłeś się.. ty. Mój promyk w tej ciemności, w której
tkwiłam. Dzięki tobie było mi lepiej, ale potem myślałam że ty zrobiłeś to z
przymusu…. Że nic już dla ciebie nie znaczę i to wróciło, wszystko ze zdwojona
siłą. I potem Edgar trochę uśmierzył ten ból, tylko że to nie było to samo. Brakowało
mi ciebie. Mojego Aleksa. – Uśmiechnęłam się blado a on przytulił mnie mocniej
do siebie.
- Mi tez ciebie brakowało,
bardzo. A teraz połóżmy się jeszcze spać, dobrze? Jest jeszcze bardzo wcześnie.
- Dobrze.
Ułożyliśmy się wygodnie, wtuliłam się w niego jak mała małpka. Wyszeptałam
jeszcze „Dobranoc” i usnęłam. Tym razem nie obudził mnie już żaden koszmar.
- Jadzia, wstawaj. – Wyszeptał mi
do ucha Aleks.
- Idź sobie, chcę spać. – Nie
miałam zamiaru ruszyć się z miejsca.
- Wstawaj. – Powiedział troszkę głośniej.
- Nie, spadaj. – Po tych łowach
rzucił się na mnie i razem spadliśmy na podłogę z niemałym hukiem. Chłopak śmiał
się głośno a ja okładałam go pięściami również chichotając jak chora umysłowo.
- Chodź idziemy na śniadanie.-
Uśmiechał się od ucha do ucha.
- Dobra. Tylko się ubiorę. –
Pokazałam mu język. I zebrałam swoje zacne dupsko z podłogi a następnie zabrałam
kilka ubrań z szafy. – A teraz wyjdź.
- Oj tam nie wstydź się, wczoraj
ja cię przebierałem. – Jak widać całe jego zażenowanie tą sytuacją uszło
wczoraj. Tak to był mój Aleks.
- Wyjdź!
- Nie. – Pokazał mi język.
- Ugh… przynajmniej się odwróć!
- Hmm… no nie wiem, nie wiem.
- Aleks! – Zgromiłam go wzrokiem
ale w moich oczach skakała wesołość.
- No dobrze. – Westchnął.
Gdy się odwrócił szybko ściągnęłam koszulkę, w której spałam i założyłam
czystą, na nogi wciągnęłam krótkie spodenki ponieważ w budynku było ciepło. Chłopak
przez cały czas niby grzecznie stał. Ja już przebrana rozpędziłam się i
wskoczyłam mojemu przyjacielowi na plecy. On odruchowo złapał mnie oszołomiony.
- Jazda na śniadanie mój wierny
rumaku! – Chłopak dalej jednak stał w miejscu oszołomiony. - No patatajaj!
- Patatajaj? – Zaczął śmiać się
w niebogłosy i zgodnie z poleceniem ruszył w drogę. Całą drogę do stołówki mijaliśmy
zdziwionych i rozbawionych pobratymców a ich miny powodowały u nas jeszcze
większe salwy śmiechy. W stołówce posadził mnie na krześle i ukłonił się przede
mną.
- Dobra siadaj debilu.
Usiadł koło mnie i zaczęliśmy jeść posiłek. Zauważyłam że Edgar usiadł na
końcu sali i unikał ze mną kontaktu wzrokowego. Wstałam więc od stolika i
ruszyłam w jego kierunku. Aleks próbował mnie zatrzymać ale zignorowałam go.
- Miałeś duże kłopoty? –
Zapytałam gdy już stałam przy nim.
- Odejdź, proszę.
- Co się stało?
- Co się stało?! Mam zakaz
opuszczania mojego pokoju między treningami i posiłkami! A to wszystko przez
tego dupka. – Wskazał na mój stolik, gdzie siedział chłopak.
- Nie przez niego! Tylko przez
to że poszliśmy na tą imprezę.- Zaprotestowałam.
- Gdyby tam nie przylazł byłoby
teraz po staremu! – Warknął.
- Po staremu?! – krzyknęłam i
zaraz ściszyłam głos do szeptu. – Gdyby on tam się nie zjawił to leżałabym
teraz w jakimś rowie martwa i zgwałcona.
- Że co? – oczy wyszły mu na
wierzch.
- To co słyszysz. – odwróciłam
się na pięcie i skierowałam się w stronę wyjścia. Chłopak krzyknął jeszcze za
mną ale ja już wyszłam. Gdy wchodziłam na schody złapał mnie za rękę.
- Zostaw mnie! – Warknęłam. A po
policzku znowu popłynęła łza. Miałam już dość płaczu ale to było silniejsze ode
mnie.
- Nie zostawię! – Odwrócił mnie
w swoja stronę i stanęłam oko w oko nie z Edgarem tylko z Aleksem. – Nie zostawię,
bo cię kocham.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~``
Masakra!!! Jestem na siebie taka zła że nie wiem!!! Rozdział miał się
pojawić przed moim wyjazdem ale oczywiście nic z tego nie wyszło. A po powrocie
ktoś zawsze musiał mi przeszkodzić! ;/
Jak nie kuzynka, która zadawała milion pytań na minutę to rodzice ciągle
zaganiali mnie do sprzątania.
A jak już miałam czas to nie miałam siły żeby zabrać się za pisanie.
No ale jakoś napisałam to co widzicie.
Osobiście uważam że zawaliłam z tym rozdziałem.
Ale następny postaram się napisać dużo lepiej no i raczej będzie dłuższy
:D
Komentujcie i wgl.
A no i sorka że błędy :P
