- Ej Jagoda! Poczekaj! – Właśnie wchodziłam do szkoły gdy usłyszałam wołanie. Odwróciłam się i zobaczyłam Aleksa wychodzącego z auta. W samochodzie siedział jakiś chłopak, pewnie Bartek. Pomyślałam. A za kierownicą jakaś kobieta, której nie rozpoznawałam.
- Hej – przywitałam chłopaka gdy stanął obok mnie.
- No hej – uśmiechnął się do mnie wesoło. – Idziemy? Wskazał na drzwi wejściowe do naszego liceum.
- Chyba tak – również się uśmiechnęłam. – Kto to był? Ta kobieta w samochodzie?
- Moja macocha, Marta. – Powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Ah… nie wiedziałam. – Odparłam cichutko.
- Spoko, przecież Bartek nie wziął się z powietrza. – Zaczął się śmiać.
- Aleks? Co tu robisz z tym dziwadłem, Jagą? – Zapiszczała z niesmakiem jedna dziewczyna z naszej klasy.
- Z kim? – Zapytał zdziwiony. A ja zażenowana i cała czerwona zaczęłam się wycofywać.
- Z Dziwną Jagą! – Odpowiedziała.
- Że z Jagodą? – Wytrzeszczył na nią oczy.
- Tak geniuszu! – Prychnęła.
- Po pierwsze ma na imię Jagoda a nie Dziwna Jaga! A po drugie będę przebywał z kim zechcę a ty do tych osób raczej się nie zaliczasz więc żegnam! – Warknął na nią. Dziewczyna osłupiała a my ruszyliśmy w stroną szkoły.
- Dlaczego nazwała cię Dziwną Jagą? – Zapytał gdy staliśmy już pod klasą.
- Nie chce o tym gadać – wyszeptałam zdołowana. Chłopak jednak nie chciał dać za wygraną i już otwierał usta gdy nagle zabrzmiał dzwonek a ja weszłam do klasy.
Lekcje mijały w ślimaczym tempie a wszystko dlatego że starałam się unikać wzroku Aleksa, na przerwach też go ignorowałam. To był błąd że tak go polubiłam. Wszystko zaczęło się nawet układać, ludzie zaczynali zapominać o tych wydarzeniach związanych ze mną. Ale musiał się zjawić on. Dziewczyny nie tolerowały mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Też za nimi nie przepadałam tylko że ja nie zatruwałam im życia. Gdy zadzwonił dzwonek kończący naszą ostatnią lekcję, wyszłam z klasy jako pierwsza, jednak nie udało mi się uniknąć spotkania z chłopakiem. Złapał mnie przed wyjściem ze szkoły.
- Dlaczego mnie unikasz – zapytał.
- A jak myślisz?
- To przez tą dziewczynę?
- Ding, ding, ding mamy zwycięzcę! – Odpowiedziałam z sarkazmem.
- Jagoda, dla mnie nie ma znaczenia co o tobie mówią, lubię cię taką jaka jesteś i nic tego nie zmieni. – Zaczął mnie przekonywać. Lecz ja podjęłam już decyzję.
- Jesteś tego pewny? Bo ja nie! Nie wiesz o mnie nic, więc odczep się ode mnie! – Powiedziałam to trochę głośniej niż zamierzałam.
- Proszę cię, nie mów tak.
- Daj mi spokój! – Mówiąc to odwróciłam się na pięcie i odeszłam od niego jak najszybciej.
Trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju a następnie rzuciłam się na łóżko i zwinęłam w kłębek. Pojedyncze łzy zaczęły spływać mi po policzkach aby później zniknąć w poduszce.
Nie wiedziałam dlaczego płaczę, w ogóle czemu przejmowałam się tak tą znajomością z Aleksem. Pewnie dlatego że się przed nim wczoraj otworzyłam mimo że nie znamy się długo. Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć. Usłyszałam dzwonek do drzwi, lecz nie wstałam tylko dalej szlochałam. Jednak ten ktoś nie dawał za wygraną więc powłócząc nogami ruszyłam do drzwi. Jak tylko przekręciłam zamek drzwi się otworzyły i stanęłam oko w oko z moją mamą.
- Czemu nie otwierasz drzwi? – Krzyknęła.
- Zasnęłam – skłamałam.
- Ah, no tak.
- A ty czemu nie masz klucza? –zapytałam.
- Zostawiłam w pracy. Weszła do domu a Majka za nią.
- Cześć miśka! – Cmoknęłam ją w czoło.
- Jesteś głodna? – Zapytała mnie mama.
- Nie, jakoś nie mam apetytu, pójdę na górę się położyć.
- Dobrze się czujesz? – Zaniepokoiła się.
- Tak, po prostu jestem śpiąca.
- O tej godzinie? – Zdumiała się.
- Nie mogłam w nocy zasnąć. – Odparłam i ruszyłam w stronę schodów. – Dobranoc Maju, Pa mamuś.
- Pa Jagódko! – Odkrzyknęły chórkiem.
Wkroczyłam do łazienki, umyłam się, wyszczotkowałam zęby i włosy a następnie wróciłam do pokoju przebrana w krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach w czaszki, po czym klapnęłam na łóżku a łzy znowu popłynęły mi po twarzy, nie miałam już siły ich hamować. Nagle coś zaczęło stukać w szybę. Wstałam więc z łóżka i omal nie krzyknęłam ze strachu. Na drzewie, tuż przy moim oknie siedział Aleks domagający się wpuszczenia go do środka. Przez moment zamierzałam go zignorować ale wiedziałam że nie odpuści. Otworzyłam więc okno a on wczołgał się do środka.
- Czyś ty oszalał? – Powiedziałam cicho żeby mama nie usłyszała. – Co tu robisz?
- Nie zamierzam udawać że cię nie znam i mijać bez słowa w szkole, na ulicy i gdziekolwiek indziej! Przy tobie czuję się normalny, nie boje się że powiem coś nie tak i wszystko zepsuje, uwielbiam z tobą przebywać, rozmawiać i śmiać się. Mimo że nie znamy się tak długo to ufam tobie i nie interesuje mnie zdanie innych tylko twoje! – Mówiąc to szedł w moją stronę, gdy moje plecy trafiły na ścianę nie zatrzymał się tylko podszedł jeszcze bliżej, oparł dłonie na zimnej powierzchni po obu stronach mojej głowy. – Nie zamierzam z ciebie rezygnować, słyszysz? – Tylko kiwnęłam głową, ponieważ nie mogłam wydusić z siebie słowa był tak blisko mnie. – Przepraszam – odsunął się od ściany.
- Nie ma za co. – Odparłam słabym, łamiącym się głosem.
- Czy ty płakałaś? – Zapytał zmartwiony.
- Nie… - Skłamałam szeptem, łudząc się że mi uwierzy.
- Dlaczego? – Zamiast mu odpowiedzieć to podeszłam do otwartego okna i zamknęłam je, a następnie usiadłam na łóżku, on uczynił to samo.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? – Zapytałam z nadzieją że usłyszę przeczącą odpowiedź.
- Tak. – Odpowiedział twardo.
- Dobrze. To zaczęło się w przedszkolu, miałam wtedy 6 lat. Dziewczynka z mojej grupy zabrała mi lalkę, którą akurat się bawiłam. Strasznie się wtedy wściekłam, zaczęłam płakać i krzyczeć a lalka nagle wyrwała się z rąk tego dziecka i uderzyła w ścianę z taka mocą że się rozleciała. Ale na tym się nie skończyło, od tamtej pory jak byłam zła coś się działo. Dzieci nie chciały się ze mną bawić. Przebywałam więc sama i napady złości prawie ustały. Ale nie na długo rok później gdy byłam w 1 klasie podstawówki myślałam że to już minęło, dzieciaki zaczęły ze mną rozmawiać i było dobrze. Tylko że wraz z koleżankami przyszła złość i zaczęło się wszystko od nowa. Właśnie wtedy zaczęli nazywać mnie Dziwną Jagą. Gdy miałam 10 może 11 lat zaczęłam starać się to kontrolować, na początku nic z tego nie wychodziło. Ale po jakimś czasie, jak miałam atak to skutki były mniejsze. Mimo to nie znikły całkowicie. Teraz również są ale prawie nikt ich nie zauważa. Tak jak dzisiaj, nikt nie zauważył że butelka leżąca na ziemi poturlała się 20 metrów dalej a drzwi się przymknęły. Teraz już wiesz. Nie powiedziałam o tym nikomu, nawet tacie, któremu mówiłam wszystko. Jesteś jedyny, który zna mój sekret. Dalej nie chcesz udawać że mnie nie znasz? – Zapytałam myśląc że znam odpowiedź na to pytanie. Lecz nie spodziewałam się tego co powiedział.
- Jagoda, to nie ma znaczenia. Zależy mi na tobie.
- Serio? Nie przeraża cię to? – Zapytałam zdziwiona.
- Nie – odparł. – Ponieważ jesteśmy tacy sami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 4 rozdział. :D mam
nadzieje że się spodoba! :D Jak są jakieś błędy do sorka J Tak więc zostawiajcie po sobie
komentarze!! A tak w ogóle już prawie koniec roku!! Też się tak cieszycie jak
ja?! :D
kocham ;3
OdpowiedzUsuńBoskie :3 Czy to nie napisałam Ci w wcześniejszym komentarzu? A dobra, pech. Rozdział fajny, tylko wszystko za szybko się dzieje. To tylko jedne zastrzeżenie. Ja bym to rozwlekła na największą ilość rozdziałów, ale to Twój Blog więc się wtrącam ;) Trzymaj tak dalej, pozdrowienia i życzę weny :p
OdpowiedzUsuńNoooo kochana! Dawaj następny rozdział ;3
OdpowiedzUsuń